"Człowiek jest wspaniałą istotą nie z powodu dóbr, które posiada, ale jego czynów.
Nieważne jest to co się ma, ale czym się dzieli z innymi." - Jan Paweł II

niedziela, 25 maja 2014

PRZYKRA NIESPODZIANKA :(

Witajcie Moi Mili  Tak jak wspominałem wyniki odrobinkę ruszyły do przodu więc w czwartek ze spokojem pojechałem do szpitala do Chorzowa bo byłem pewien, że będzie dobrze. Niestety spotkała mnie przykra niespodzianka  Wartości wyników były tak niskie, że niestety musiałem zostać na oddziale. Powiem Wam szczerze, że łza zakręciła mi się w oku  No ale cóż… raz jest lepiej, raz jest gorzej.. ważne żeby iść do przodu i się nie załamywać. Ponieważ nie byłem przygotowany na to, że zostanę mama pojechała po moje rzeczy do domu. W piątek miałem przetoczoną krew a dzisiaj płytki. Siniaki, które mam na rękach po zastrzykach powoli zaczęły się wchłaniać. Dobra wiadomość jest taka, że wczoraj wieczorem wróciłem do domu. Dzisiaj jeden dzień wolności radości. W poniedziałek kolejne badania w Zawierciu. Wtedy okaże się czy będę mógł jeszcze zostać na kilka dni w domu czy znowu biorę walizkę w rękę i fruuu do szpitala. Mam cichą nadzieję, że pobyt w domu pozwoli mi nabrać sił do dalszej walki bo wiadomo, że aby rozpocząć kolejną chemię muszę mieć dobre wyniki !!! A z tym ostatnio u mnie nie najlepiej… Ciągle jestem na niskich wartościach.
Trzymajcie za mnie kciuki. Kolejny raz dziękuję za wsparcie.
Pozdrawiam. Wasz zatroskany Kuba

PS. AHA ! Jeśli uda mi się zostać w domu to zaraz od poniedziałku biorę się ostro za naukę bo mam sporo zaległości !!! 

To na tyle, Kuba




wtorek, 20 maja 2014

Na spacerku :)

Witajcie Moi Mili ! :) 
Kolejny dzień minął mi na badaniach. Jest odrobinkę lepiej i mogłem wyjść na spacer. :) Czeka mnie jeszcze wyjazd do audiologa i wyjazd do Chorzowa na badania. 
Bardzo bardzo dziękuję Wszystkim za wsparcie! 
Pozdrawiam :) Kuba :)

video

poniedziałek, 12 maja 2014

Reżim nie odpuszcza.. :(

Witajcie Moi Mili ! Już minęło 7 dni jak leżę na reżimie a wyniki ciągle skrajne. :/ Cały czas towarzyszą mi przetoczenia płytek i krwi. Ciężko jest mi się pozbierać :( Na pocieszenie mam taką nadzieję, że skoro chemia tak ostro zaatakowała szpik to również zajęła się tymi komórkami nowotworowymi. Bardzo bym tego chciał. Ale czy tak będzie..??? :( Wybroczyny i siniaki powoli się wchłaniają. Ponieważ nie mogę wychodzić z sali to wyglądam przez szybkę w drzwiach, aby pomachać ręką innym dzieciom. Bardzo chciałbym być już w domu, więc każdy następny dzień to wielka nadzieja. Mam mnóstwo planów na kilka następnych dni, bo kolejna chemia już tuż tuż. Trzymajcie za mnie kciuki i myślcie o mnie. Bardzo dziękuję :) Wszystkim za wsparcie! :) Odezwę się niedługo.
Reżimowy Kubuś  











sobota, 10 maja 2014

TRAGICZNE PLAMKI :( :( :(



Witam Was Moi Kochani! Sam nie wiem, od czego mam zacząć, bo wcale nie jest mi do śmiechu.. :/ Tak jak Wam pisałem udałem się do Chorzowa na kolejny cykl chemii. Tam też okazało się, że będzie to troszkę łagodniejsza chemia niż poprzednia. Dzięki temu pełen radości i wielkich nadziei przed długim weekendem przyjechałem do domu. Głowa pełna planów i marzeń o grillowaniu i spędzaniu czasu na świeżym powietrzu spełzła na niczym. Jak pech to pech! Pogoda była fatalna! :/ Wszystkie moje plany więzły w łeb! Nie wiedziałem czy się złościć czy płakać :/ Jedyny szczęśliwy dzień to ostatni ciepły dzień przed weekendem, który spędziłem na działce. Było fantastycznie i superrrrowooo…!!!! Po skończonych pracach wybrałem się na przepyszną zapiekankę! Była ogromna! :) Zjadłem ją całą ze smakiem :) Wiadomo co to znaczy świeże powietrze :D Dni świąteczne przeminęły szybko :( Od poniedziałku znowu lekcje :( Poszło mi świetnie i byłem z siebie zadowolony :) Radość i szczęście trwały bardzo krótko bo spotkała mnie bardzo przykra niespodzianka :) Na skórze zaobserwowałem u siebie dziwne plamki różnej wielkości, których z każdą chwilą przybywało coraz więcej. Początkowo myślałem, że to sprawka tej chemii. Gdy przyjechała moja Ciocia okazało się, że sprawa jest bardzo poważna. Po godzinie 19 pojechaliśmy szybko do szpitala na badania. Wyniki okazały się fatalne i musiałem natychmiast jechać do Chorzowa :( Chciało mi się płakać i bardzo się bałem. Plamek było coraz więcej i więcej.. O 1 w nocy musiałem mieć przetaczane płytki. Byłem bardzo słaby i zmęczony. Dzisiaj rano okazało się, że płytki trochę się podniosły, ale muszę mieć jeszcze przetoczoną krew. Obecnie czuję się już lepiej. Płytki i krew to naprawdę świetne dopalacze. Na ile mi wystarczą nie wiem. Z niecierpliwością czekam na jutrzejsze wyniki badań. Chciałbym bardzo żeby, choć trochę się poprawiły. Aha. Zapomniałem Wam jeszcze powiedzieć, że leże na reżimie. To tyle tych radosnych wiadomości.. Odezwę się do Was wkrótce.
Pozdrawiam.
Wasz Kuba

















Wspomnienia po Świętach



Witajcie moi Mili :) Nie wiem jak to się stało, że zapomniałem wrzucić dla Was na blogu poświąteczne informacje :( Dzisiaj nadrabiam zaległości i kolejny wpis co u mnie :)
23 kwietnia 2014 :)


Witajcie Moi Mili. Trochę nie pisałem, ale już Wam mówię, co u mnie, bo trochę się działo! :) 14 badania w Zawierciu - wyniki poszły odrobinę w górę. No, ale już 15 we wtorek niespodzianka.. Rano, gdy otworzyłem oczy poczułem opryszczkę na wardze.. Ooo rany! Złapałem wirusa… Ooo nie…! :/ Oprócz leków standardowych, które biorę doszły jeszcze leki przeciwwirusowe.. Nooo nieee..! :/ Najgorszy w tym wszystkim był zakaz wychodzenia z domu i brak możliwości spotkania z kolegami :( Ponieważ uwielbiam pitrasić w garach przed Świętami wyskoczyłem na krótko do Cioci i pomagałem przygotowywać różne potrawy mięsne. Z mamą zaś tradycyjnie piekłem różne ciasta. Było wybornie! Świetnie się czułem, bo byłem w swoim żywiole. :) Święta to bajeczny czas. Przygotowywanie, koszyka, spacery i śmigusowe podróże po rodzinie :) Nie zapomniałem o cudownej cukierni w Zawierciu u Skały z najlepszymi lodami, jakie jadłem. Ponieważ pogoda była cudowna to odwiedziłem cukiernie 3 razy. Choć wybór lodów niesamowity to mam pozwała mi zjadać za każdym razem tylko po 3 gałki :( We wtorek pojechałem na badania do Chorzowa i heparynizację browiaka. Moja Pani doktor zadecydowała, że kolejny cykle tej strasznie ciężkiej chemii muszę zacząć już jutro :( Dlatego też nie pozostaje mi nic innego jak pakować walizki. Chociaż wiem, ze będzie ciężko nie mam innego wyjścia.. Muszę iść do przodu a Wy trzymajcie za mnie kciuki i myślcie o mnie pozytywnie. Dziękuję za życzenia, słowa otuchy i wsparcia. Za kilka dni się odezwę.